czwartek, 8 września 2011

trochę się martwię

Martwię się, bo moi rodzice chyba nie do końca są normalni... gadam do nich, opowiadam, co mi się śniło, albo co mnie zainteresowało, a oni wydają z siebie dziwne dźwięki, trochę jak gołębie albo burczą, świszczą itp. Naprawdę nie wiem, co o tym sądzić. Czasami zdarza im się mówić normalnie i wtedy słucham z zaciekawieniem, albo protestuję, szczególnie, kiedy chodzi o zmienianie pieluszki wtedy, kiedy akurat jestem okropnie głodny albo kiedy upierają się, żeby mnie wykąpać, a ja jestem już strasznie zmęczony. Dzisiaj pozwoliłem Mamie dłużej pospać rano i dzięki temu miała zdecydowanie lepszy humor. Muszę się zastanowić, czy nie zacząć na stałe praktykować takiego rozwiązania, bo dużo lepiej się dogadujemy jak jesteśmy wyspani. Tata pojawił się dziś w domu z jakąś kartką papieru, na której były różne pieczątki i napisane było, że jestem Pan Franciszek Michał, gdzie mieszkam i jeszcze jakieś 11 cyferek, które podobno sprawiają, że jestem teraz  i d e n t y f i k o w a l n y. Ale trudne słowo. Najbardziej spodobało mi się to "pan". Proszę się tak teraz do mnie zwracać: Panie Franciszku :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz